MISTRZ według mojej skromnej osoby, to taka osoba, która jeśli ma "uczniów" potrafi dzielić się swoją wiedzą. Robi to z pasją i cierpliwością ciesząc się, że może swoją wiedzę przekazać następnym osobom. W końcu jest Mistrzem w tym co robi, co umie. Nie boi się konkurencji w postaci "swoich wyuczonych na jego wiedzy uczniów", ponieważ jego pozycja jest już dawno tak wysoka, że każdy wie, że jest w swoim fachu najlepszy. Jest życzliwy i odpowiada nawet na najgłupsze pytania swoich "uczniów" i CIESZY SIĘ jeśli jego "uczniowie" osiągają sukcesy, dodaje im skrzydeł, motywuje do dalszego rozwoju. I to co najważniejsze jest pokorny - umie przyznać się do popełnienia błędu, umie przeprosić jeśli tego sytuacja wymaga i sam ciągle wzbogaca swój warsztat mistrzowski zdobywając nowe, cenne umiejętności. W końcu przecież uczymy się przez całe życie :)
A co Wy myślicie na ten temat?
Po części filozofii deszczowej soboty chciałam Wam pokazać co stworzyłam i czym zostałam obdarowana w wymiance z Elą z bloga Antidotum w koralikach. Dla Eli na jej prośbę wykonałam szkatułkę na biżuterię :) z motywem różanym i oczywiście z użyciem lakieru "do zagłaskania" :D
A żeby szkatułka nie była samotna to do towarzystwa powstała broszka "Rafa" :)
Od Eli dostałam cudną biżuterię :) kolczyki dla córki (ja niestety musiałam zrezygnować z moich przebitych uszu za bardzo mi się ciapały widocznie nie dla mnie ta ozdoba), a dla mnie cudna bransoletka :) - dziękuję pięknie Elu za wszystko :)
I tak o to przedstawia się nasza wymianka :) a w kolejce na publikację czekają już następne wymiankowe posty tylko rzeczy muszą dotrzeć do swoich nowych właścicielek :)
Miłego weekendu wam życzę Sylwia

