wtorek, 16 grudnia 2014

Dotyk słońca

Witajcie,

w takie dni i noce kiedy deszcz dzwoni o szyby chciało by się być gdzieś, gdzie świeci słońce i śpiewają ptaki. Na szczęście zawsze można sobie wyobrazić, że tak jest właśnie - potęga naszej wyobraźni jest ogromna.

"Dotknąłem słońca
tylko przez chwilę
już wędrowało
w stronę zachodu

jak motyl skrzydłem
musnęło zmysły
odeszło - czekam
tęsknie do wschodu"
wiersz pochodzi stąd: http://www.granice.pl/wiersze.php?id=51&id2=61425

Dotyk słońca na naszej skórze niczym dotyk anioła, ogrzewa, dodaje energii, wspiera gdy pojawia się smutek..... Dotyk słońca - pieszczota ciała.........

"Dotyk słońca"




Piękno promieni słonecznych zamkniętych w kamieniu możemy podziwiać w piasku pustyni - przed Wami naszyjnik "Dotyk słońca" - ciepłe muśnięcie w tą dżdżystą pogodę mam nadzieję, że naszyjnik ten przypadnie do gustu pewnej mamie, dla której poproszono mnie o jego wykonanie.










Zawsze miałam problem z doborem oprawy do piasku pustyni - ale tym razem jestem zadowolona, ponieważ wydaje mi się, że oplot wykonany w kolorach brązu i starego złota harmonizuje z kamieniem. A Wam jak się wydaje? Czy takie zestawienie kolorystyczne jest dobre? A może zastosowałybyście inne połączenie? Jeśli tak to podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach. 

Chciałam też Wam serdecznie podziękować za tak miłe przyjęcie mojego posta "Inna ja", gdzie pokazałam Wam moje fotografie. Wasze komentarze są dla mnie najpiękniejszym potwierdzeniem tego, że warto rozwijać i tą moją pasję - dziękuję z całego serca.

Pozdrawiam Was Sylwia

środa, 10 grudnia 2014

Inna ja......

Inna ja........
moja inna strona - strona, która do niedawna pozostawała w uśpieniu..... od paru miesięcy wokół mnie zaczyna pojawiać się inny świat. Mniejsza ilość godzin w pracy spowodowana zmniejszeniem etatu ma też swoje pozytywy, ponieważ mogę bardziej zajrzeć w głąb siebie. A tam ........ tam kryje się inna Sylwia. Powoli ją poznaję i to co zawsze było w jej/mojej duszy.

Dziś korzystając z pięknego słońca i mrozu wyszłam na podwórko z aparatem - zew duszy? Być może odezwała się we mnie krew fotografów mojej rodziny, a zaczęło się od mojego dziadka Antoniego Borowca, za nim podążył mój tata i jego brat oraz mój brat cioteczny. Pamiętam do dziś jak będąc małą dziewczynką przesiadywałam u mojego taty w zakładzie fotograficznym towarzysząc mu w ciemni przy wywoływaniu filmów i zdjęć. Zapach odczynników, retuszowanie, suszenie...... cudne czasy..... dziś fotografia zmieniła się  nie do poznania. Teraz "wystarczy" aparat, karta pamięci w nim, komputer i program do obróbki zdjęć i można działać........ ale czy na pewno tylko tyle wystarczy? Czy może jednak trzeba czegoś więcej? Wydaje mi się jednak, że mając nawet najlepszy sprzęt do robienia zdjęć, jeśli osoba go posiadająca nie ma tego czegoś, nieuchwytnego, trudnego do zdefiniowania (ja bym to nazwała okiem fotograficznym) nie ma mowy o zrobieniu dobrych zdjęć.
Mój dziadek Antoni Borowiec miał to oko zdobywał nagrody na międzynarodowych wystawach - żałuję, że nie dożył moich narodzin i wieku, w którym doceniłabym jego niesamowitą wiedzę, którą z resztą dzielił się ze swymi uczniami. A to jego dorobek jeśli chodzi o nagrody i wyróżnienia:

1934 - dyplom - 7 Międzynarodowy Salon Fotografii w Tokio w Japonii
1934 - medal - III Międzynarodowa Wystawa Sztuki Fotograficznej w Lucernie w Szwajcarii
1934 - dyplom - Pomorska Wystawa Fotografii Polskiej w Grudziądzu
1934 - dyplom - VIII Międzynarodowy Salon Fotografii w Polsce w Poznaniu
1935 - medal - XI Międzynarodowy Salon Fotografii w Madrycie w Hiszpanii
1935 - dyplom - Międzynarodowa Wystawa Fotografii w Szeged na Węgrzech
1936 - medal - V Południowoafrykański Salon Fotografii w Johannesburgu
1938 - dyplom - Międzynarodowa Wystawa Fotografii w Szeged na Węgrzech
1950 - wystawa indywidualna w Końskich

Jedna z fotografii dziadka przedstawiająca kapliczkę

Dziadek ponad wszystko uwielbiał fotografować Żydów koneckich
 
 
 A poniżej mój dziadek Antoni- autoportret


Jeśli kogoś zainteresuje postać mojego dziadka to TU jest o nim artykuł. Ktoś wnikliwie czytający powie, że przecież mogę uczyć się od mojego taty - niestety tata też zmarł, jak byłam na I roku studiów (wtedy z resztą nie myślałam o wnikaniu w zagadnienia fotograficzne). Zostaje więc mi samodzielne zdobywanie wiedzy na temat fotografii - na szczęście jest wiele ciekawych stron dotyczących robienia zdjęć. Więc ta droga poznawania mojego drugiego ja stoi otworem :)

A to moja próba z dzisiejszego ranka zmierzenia się z tym co w duszy śpiewa - zdjęcia już po obróbce w programie robione aparatem Nikon Coolpix L120 - te osoby, które znają się na sprzęcie wiedzą, że to nie żadne cuda ;) i takie coś uzyskałam z mojego Nikusia :)











 Pewnie każda osoba zajmująca się fotografią profesjonalnie będzie widzieć ile jeszcze niedociągnięć jest w moich zdjęciach, ale i tak cieszę się z nich jak małe dziecko, gdy dostanie wymarzoną zabawkę. Wiem, że przede mną jeszcze dużo nauki i dużo zdjęć do zrobienia, aby osiągnąć zamierzony efekt pokazania tego co mnie zachwyca w moim otoczeniu. Ale dzisiejszy poranek był taki mój - cisza, spokój, słońce......... oby więcej takich cudnych poranków.

To nie jedyna moja ścieżka, gdzie ostatnimi miesiącami błądzą moje myśli i rozważania, ale na dziś wystarczy moich wędrówek w głąb mojej duszy.

Pozdrawiam Was serdecznie Sylwia

wtorek, 9 grudnia 2014

Zimowa gwiazdka

Witajcie,

chyba już wszyscy odliczamy dni do Bożego Narodzenia. Czas pędzi szybko, przecieka między palcami. Ale pomimo tego zabiegania są chwile wyciszenia i zadumy nad sobą, nad życiem, nad rodziną, nad tym jak w miłej atmosferze spędzić te najpiękniejsze ze świąt. Aby nie dać się porwać wirowi konsumpcjonizmu propagowanego wszędzie. Chwile wyciszenia znajduję tworząc. Wtedy znika pęd, szybkość. Gdy tworzę skupiam się na tym maksymalnie. Cisza, spokój, myśli płynną wolniej, a spod rąk wychodzą kolejne prace..........

"Zimowa gwiazdka"



Zgłaszam ten naszyjnik do wyzwania Szuflady :)








W naszyjniku starałam się oddać piękno gwiazd zwłaszcza tych śnieżynek, które natura tworzy tak cudne, ale rywalizacja z naturą jak widać nie zawsze jest łatwa :) w tworzeniu cudów. Naszyjnik ten może dopełnić stroju świątecznego.

Dziękuję Wam za odwiedziny i liczne przemiłe komentarze pod postem z bransoletką "Świetlista siła" - dały mi one wiele radości i dodały siły do powstania kolejnych prac :)

Pozdrawiam Was serdecznie Sylwia

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Warsztaty sutasz - Kielce

Witam Was serdecznie,

chciałam zaprosić Was serdecznie 20 grudnia do KIELC na WARSZTATY SUTASZ, które odbędą się na Placu Wolności 4 (punkt orientacyjny Restauracja Sunsandra) w godzinach 10:00 - 14:00.

Na warsztatach będziecie mogły/li stworzyć unikatową biżuterię (wisior), która może być świetnym pomysłem na wykonanie własnoręcznego prezentu świątecznego dla bliskich Wam osób.



Przewidziana jest podczas warsztatów niespodzianka wśród uczestników wylosujemy dla jednej osoby zwrot połowy kosztów kursu.

Serdecznie zapraszam
Uroczysko Luny - Perła Art by Sylwia Świercz

piątek, 5 grudnia 2014

Świetlista siła

 Witajcie,

jutro Mikołajki każdy czeka na prezenty - ja też, ciekawe czy Mikołaj stwierdzi, że byłam grzeczna w tym roku? Zobaczymy jutro. Ale póki co pokażę Wam co zrobiłam na Mikołajki dla pewnej przemiłej osoby:)

Bransoletka "Świetlista siła"









 

Bransoletka "Świetlista siła" ("Luminous power") - ma pomóc swojej nowej właścicielce przezwyciężyć uczucie niepewności. Dodać siły do realizacji zamierzeń życiowych. Wspomóc również finanse. Kolor fioletowy ma rozwinąć jeszcze bardziej kreatywność i spontaniczność ale również wspomóc utrzymywanie przyjaźni, które w życiu są bardzo ważne, gdyż: "Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać..." mam nadzieję, że tak właśnie będzie i jaspis w fiolecie wypełni swe zadanie. Można wierzyć lub nie - ale taka wiara nie robi krzywdy tylko troszkę pomaga żyć, a wszystko tak na prawdę zaczyna się w naszej głowie, ponieważ to ona stymuluje nas, nasze myśli, a potem czyny i ona wpływa na naszą podświadomość - wszystko da się zrobić trzeba tylko mocno tego pragnąć.

Pozdrawiam Was serdecznie Sylwia

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Światło w ciemności........

Witajcie,
nasz świat już takie jest, że wszystko jest dualne. Kiedyś już o tym pisałam, więc nie będę się powtarzać. Jest też tak, że skoro jest mrok to będzie i światło. Jeśli ktoś przeżywa ciężkie chwile, to po nich nastąpią w końcu te lepsze, dobre. Czasem tylko ciężko jest nam w to uwierzyć. Dlatego, też postanowiłam jednej z moich znajomych pomóc i przygotować dla niej biżuterię, która wspomoże ją w jej życiu i pomoże zobaczyć to światło w ciemności :)

Naszyjnik "Światło w ciemności" - "Light in the darkness"










 
  Biżuteria, którą była robiona z intencją, aby osobie, która będzie ją nosić wniosła więcej światła w mrok. Aby osoba ta zyskała więcej odwagi, wiary we własne możliwości. Żeby mogła zrealizować swoje życiowe cele. Taką moc ma obsydian w połączeniu z karneolem. Dodatkowo przy realizacji swoich marzeń osoba będzie też chroniona przed złymi energiami.
A tobie moja "Osobo" życzę, aby naszyjnik przyniósł ci  wiele mocy, odwagi i jednocześnie żeby chronił cię na twojej drodze życia.

Wiele pozytywnej energii życzę Wam wszystkim Sylwia